bajki budynia

sobota, grudnia 10, 2005

ślina

Pewnego wieczora, ni stąd ni zowąd, znudziło ją życie. Odechciało jej się oddychać i do granic możliwości denerwowała ją ślina bezczelnie gromadząca się w ustach. Każda forma samobójstwa wydawała jej się nieodpowiednia albo mało skuteczna. Paradoksalnie, ilość śliny, którą z takim zapałem produkowały jej gruczoły zewnętrznego wydzielania, mnożyła się nieznośnie.
Jechała właśnie pociągiem, więc pozbywanie się śliny było jej zupełnie nie na rękę. A ojciec powtarzał jej przecież od dziecka: szanuj się i nie połykaj. Źle zinterpretowawszy idiotyczne nauki ojca, wyrobiła w sobie ohydny odruch plucia. Umiała pluć cicho, wręcz potajemnie, ale też zamaszyście i z rozmachem, głośno z chrochnięciem oraz subtelnie niby to wycierając usta chusteczką. Tak czy siak, plucie ją męczyło a życie nudziło. Patrząc przez małe okienko pociągu na krowy oraz inne zwierzęta na łące, wpadła na, jej zdaniem, całkowicie genialny pomysł. Utopi się we własnej ślinie!
Od tej pory zawzięcie gromadziła ślinę, celowo popełniając stresujące sytuacje, aby potęgować jej wydzielanie. Jednak śliny wciąż było za mało. Pokój śmierdział gorzej niż moczem, ślina zajmowała już prawie wszystkie kubki, miski, wiadra, a nawet talerze i donice po kwiatach sadzonych oraz wazony po kwiatach ciętych. Zajmowała też zlew. Jednak ciągle wydawało jej się, że śliny jest za mało. Wszystko przez to, że w szkole nie uczą przydatnej sztuki topienia się w szklance płynu. Głupia dziewczynka, zgromadziła ślinę we wszystkich naczyniach, a że nie wyobrażała sobie jedzenia bez talerza, bo w szkole powiedzieli, że to brzydko i niezdrowo, po prostu przestała jeść i umarła śmiercią głodową zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Komentarze (4):

Blogger perfectdrugqueen pisze...

sliczna bajeczka.
i masz co najmneij raz w tygodniu nowa serwowac..
gratulacje..

9:50 AM  
Blogger Gata Gipson pisze...

dzięki

9:55 AM  
Anonymous Anonimowy pisze...

dla mnie bomba.

3:23 PM  
Anonymous Anonimowy pisze...

w kategori oblesności piękna baja,poczułem zapach śliny nagromadzonej w naczyniach w całej chacie,poczułem jak nastepuje jej biodegradacja,rozkład,pleśnienie obleśny zapacc....piękna baja takie lubie obrzydliwie słodkie samobójcze...

1:32 AM  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna