2 mikołajów i zaklejone oko
Dzieci w przedszkolu miejskim w Toruniu długo czekały na Mikołaja. Bal gwiazdkowy był wydarzeniem mocno istotnym w życiu każdego przedszkolaka. Szeroko rozmawiano o tej imprezie już od końca listopada. Panie przedszkolanki uczyły piosenek i wierszyków. Dzieciom obiecywano wiele atrakcji. Bo to pewnie będą prezenty, cukierki i zdjęcia, bo będzie można powiedzieć coś na ucho Mikołajowi. Bo wtedy spełniają się życzenia.
Mikołaj o tym, że będzie Mikołajem dowiedział się od swojego kolegi fotografa mniej więcej tydzień przed wizytą w przedszkolu. Kostium był zeszłoroczny i wyglądał nadzwyczaj autentycznie. Biała broda, wąsy, brwi, wszystko ładnie umocowane i to nie tak sobie, od niechcenia, ale porządnie, specjalnym klejem. Dyrekcja przedszkola nie wierzyła w dziecięcą spostrzegawczość i nagle okazało się, że Mikołajów jest dwóch. Występowali wprawdzie jeden po drugim, bo pierwszy rozdawał prezenty, drugi pozował do zdjęć. Pierwszy był sztywny i nie umiał się zachować oraz odnaleźć. Głos miał piskliwy, a wzrost byle jaki, no i te wąsy, takie żółtawe i z waty. Przez to wszystko i inne temu podobne, Mikołaj nr 1 nie spotkał się z należytym szacunkiem, uwaga dzieci skupiła się raczej na jego wielkim worku z prezentami. Podczas gdy dzieci odwiązywały wstążeczki i zdejmowały kolorowe papiery w gwiazdki, Mikołaj nr 1 poszedł do domu, a w zamian pojawił się Mikołaj nr 2, o niebo lepszy i prawdziwszy. Poza tym w asyście fotografa, którego aparat i statyw budziły nie małe zainteresowanie. Pani dyrektorka przedszkola była jednak mocno nie zadowolona. Szturchała fotografa i marudziła pod nosem, że co to za aparat w ogóle jest i jak to zdjęcia na takim tle, a ten Mikołaj to skąd on taki i dlaczego no i po co. Wszystko przez to, że obiecała swojemu kuzynowi, że w tym roku on będzie robił zdjęcia, bo to przecież niezły interes.
W kącie siedział mały Pawełek z zaklejonym okiem. Opatrunek był umocowany tak, jak to czasem mają dzieci z zezem, żeby nie patrzyły na bok. Teraz zdjęcia miała grupa młodsza, on należał do zuchów, więc cierpliwie czekał na swoją kolej układając w głowie życzenia do Mikołaja. Był grzeczny przez cały rok. Zeza nie posiadał, tylko przewrócił się mocno niefortunnie. Oko pod bandażem nie wyglądało najlepiej, smarowane co rano grubą warstwą maści, bolało też niemało. Serce za to w pełni sprawnie biło mu z wrażenia w rytmie na dwa (puk-puk, puk-puk).
Przyszła wreszcie kolej na jego grupę. Już, już podnosił się z ławki, gdy nagle ni z gruszki, ni z pietruszki, pani przedszkolanka zagrodziła mu drogę swoim wielkim cielskiem. Nie była osobą lubianą w gronie przedszkolaków, wzbudzała raczej strach i odrazę niż sympatię.
Do jednej z jej ulubionych zabaw należało wymyślanie coraz to nowych wierszyków o każdym z dzieci. Powtarzała je w nieskończoność, aż wszyscy nauczyli się na pamięć: ‘Agata nogą zamiata, Ola niech zmyka z przedszkola, Agnieszka na dworcu zamieszka, Ania po podłodze się słania’. Itd. Itp. Dokuczała zwłaszcza dziewczynkom, ale tym razem jej uwagę zwrócił mały Pawełek z zaklejonym okiem. Stanęła nad nim, zasłaniając cały świat a zwłaszcza Mikołaja i nad wyraz słodkim oraz miłym głosem przemówiła: ‘A ty dokąd młodzieńcze? Chyba nie myślisz, że z tym bandażem będziesz pozował do zdjęcia? Zdejmuj to natychmiast, albo zapomnij o Mikołaju, świętach i zdjęciach!’. ‘Aaale, ale kiedy ja nie mogę.. wybełkotał smutniejącym głosem Pawełek. ‘Naprawdę nie mogę, boli i mama nie pozwoliła zdejmować..’ ‘Mikołaj albo zdrowie, wybieraj – szydziła przedszkolanka’.
Przez głowę Pawełka przebiegały myśli jak renifery, że przecież był grzeczny, że Mikołaj podobno kocha wszystkie dzieci. Przedszkolanka ciągle stała nad nim i śmiała się do rozpuku śmiechem prosto z przepony. Tymczasem zdjęcia się skończyły, Mikołaj spakował się i poszedł na kolację a Pawełek mocno, mocno zapłakał aż spod bandaża wypłynęło mu oko i poturlało się pod nogi złej, złej przedszkolanki.

Komentarze (4):
przeczytalem ... podoba sie
Zespół inspiracyjny wraz z E. na dolepkę jest pod wrażeniem takiej pamięci do szczegółów i uchwycenia absurdu sytuacyjnego z zaskakującym i nietuzinkowym zakończeniem!
Otwarci na nowe ...
Pozdrawiamy!
aggatko..
gdyby miau dziecko uslyszaloby to na dobranoc
abstract. groza. swietne!!!
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna